Dziś Król Słońce wśród budzików – produkt katalogowy francuskiej firmy Japy Freres o królewskiej nazwie LOUIS XIV. Są przynajmniej trzy ciekawostki, na które warto zwrócić uwagę przy jego omawianiu. 

Pierwszą z nich jest oczywiście nazwa na część Ludwika XIV, króla Francji i Nawarry w latach 1643-1715. Dynastia Burbonów, z której się wywodził słynęła z wystawnego stylu życia, ale młody, wielki król – Loius le Grand – wiódł w tym stylu prym. Następcą trony był już gdy miał 4 lata i 8 miesięcy, ale w praktyce objął tron w wieku 22 lat. Swoje rządy okraszał wystawnością, chwaleniem się bogactwem, a także organizowaniem wielkich festynów, przedstawien i spektalki sławiących jego imię. Dziś powiedzielibyśmy, że miał smykałkę do lansu. Ze słynnym twierdzeniem „Państwo to ja” panował sobie niepodzielnie, dokonując podbojów i lubując się w bogactwie. Dla podkreślenia swojej „światłości” kazał nawet malować siebie na tle słońca, przez co zyskał przydomek Króla Słońce (le Roi-Soleil). Budzik zyskał jego imię i trzeba powiedzieć, że jest on… piękny. 

Chociażby dlatego, że na jego tyle znajduje się nietypowe okienko rewizyjne, które umożliwia podpatrywanie jak działa mechanizm – i właśnie ten mechanizm jest dość interesujący – jest on znacznie mniejszy niż mechanizmy konkurencji z tamtych czasów. Wykonany bardzo precyzyjnie, sygnowany jest oczywiście znanychm logotypem Japy Freres et Cie. Ciekawostką jest oznaczenie w ramach tego logotypu – znajdują się tam cztery gwiazdki, które oznaczać mają cztery pokolenia z rodziny Japy, które zarządzały firmą od 1776. 

Została trzecia ciekawostka, która nie dotyczy tylko tego budzika, a ogólnie tarcz wykorzystywanych przez wielu producentów, na którą mało kto zwraca uwagę! Omawiany budzik widnieje w katalogu Album d’ Horlogerie z 1912 roku (można zobaczyć na załączonym zrzucie cyfry arabskie), jednak ten egzemplarz pochodzi z roku 1910 i ma inną tarczę z cyframi rzymskimi. Ciekawostką jest to, że na wielu zegarach z tamtych czasów stosowano zamiast rzymskiej „IV” uproszczoną wersję „IIII”. Cztery pionowe kreski były stosowane przez konstryktorów, którzy nawiązywali do kanonu ustanowionego przez najstarszy istniejący zegar znajdujący się w Katedrze w Wells (Anglia), który podobno nieprzerwanie chodzi od 1386 roku!!! W tych czasach „IIII” było powszechnie używane, o czym można przekonać się studiując pisma i księgi z tego okresu. I tu uwaga… takżę Ludwik XIV preferował taką formę zapisu „czwórki” i kazał wykonywać zegary właśnie w takim stylu! Taki zapis miał też tak ulubiony przez Króla Słóńce wymiar estetyczno-symetryczny – był po prostu… piękny. Z kolei w starożytnym Rzymie także nie stosowano zapisu znanego nam dziś jako prawidłowe „IV”, a to dlatego, że był on zarezerwowany dla najwyższego z bogów – Jowisza, boga nieba, burzy i deszczu. Jak do tego dodamy wymiar praktyczny, a manowicie to, że prostym ludziom też łatwiej było ogarnąć cztery „patyki” i je policzyć, niż trudzić się ze skomplikowaną kombinacją znaków „I” + „V”, to mamy odpowiedź dlaczego na większości zegarów, w tym budzików, używana jest liczba w zapisie IIII.

PS: Właśnie sprawdziliśmy. Na niemal wszystkich budzikach z naszej kolekcji z rzymskimi cyferblatami widnieniej właśnie IIII, a nie IV! Ciekawe prawda?

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *